Menu

Dżentelmeński sztylet w laseczce, czyli blog (prawie)codzienny Doktora Witkowitza

Azaliż, powiadam wam panie i panowie, żyjąc w szarej codzienności nie dostrzegacie arystokratycznej wspaniałości życia mego, co postanowiłem w swej szlachetnej wspaniałomyślności zmienić i swe codzienne przeżycia spisać.

Tam gdzie mieszają się światy

draculvictorius

Dobry wieczór, albo też i dzień, Państwu!

Wpis ten różnić będzie się nieznacznie od poprzednich, bowiem mniej będzie tutaj o historii oraz różnych personach, a bardziej o samych miejscach. Świat nasz wyjątkowy szczególnie na tle innych nie jest, być może Państwo już do takich wniosków doszli, a być może przyjdzie na to czas, jednakże mimo to znaleźć się mogą tutaj miejsca, z braku lepszego określenia powiem, magiczne. W miejscach tych przenikają się światy, jednakże jeśli nasunęła się Państwu w tym momencie myśl o niebie, piekle, wymiarach pełnych plugastw i koszmarów, cóż...myślenie to choć w ogólnym rozrachunku błędne, ma w sobie nieco racji. W samym tylko Wrocławiu miejsc takich jest kilka, z pozoru są one niewinne, mijane codziennie przez ludzi którzy nie raczą nawet w ich stronę zerknąć. O dokładnej lokalizacji was, drodzy czytelnicy, uświadomić nie mogę, wszak pewności nie mam czy zaraz po przeczytaniu tego wpisu nie ruszycie po to aby miejsca te odnaleźć, co mogłoby tak dla was jak i całego miasta mieć dość nieprzyjemne konsekwencje. Jednakże o ogólnym położeniu mogę Państwu opowiedzieć, oraz nieco wiedzy o naturze tychże miejsc przekazać.

Jedno z nich znajduje się dość blisko wyspy Słodowej, co tylko pokazuje jak często mijać je mogliście, drodzy czytelnicy. Miejsce to, gdy tylko się doń zbliżyć, wyczuwalne jest dość wyraźnie, bowiem dziwne napięcie w tymże miejscu się znajduje. Miejsce to, dla uproszczenia nazwijmy je Bramą, zazwyczaj jest zapieczętowane, jednak drobne czynniki sprawić mogą iż otworzy się ono, przejście tworząc między naszym światem, a dowolnym innym. Jednak nad Bramami panować się nie da, co sprawia iż zarazem otworzyć one mogą przejście do krain wprost z najpiękniejszych snów, jak i samotnych miejsc gdzie ucztują plugawi bogowie i ich napełniające zgrozą sługi. Światów do których trafić można poprzez Bramy jest nieskończenie wiele, jednak zdarza się iż w ramach danego przejścia pojawiają różne miejsca się powtarzają. Tak jest i w tym przypadku, wymiar który dość często się powtarza nie jest na pewno wymiarem złym, określenie to jest błędne i niepoprawne, nawet w odniesieniu do domen najplugawszych stworzeń. Świat ten przepełniony jest po swe najdalsze zakątki pustkowiem nad którym wznosi się złote słońce niedające światła, zaś w oddali znajduje się wielki monolit o plugawych wymiarach do którego dotrzeć żaden człek nie zdoła, chociażby szedł w jego stronę wieczność. To właśnie przed światem tym ostrzec zawczasu muszę, bowiem choć pusty jest on sam w sobie, to otaczająca go pustka zamieszkana jest przez stworzenia plugawe, o kształtach obrzydliwych w swym nieokreśleniu. Stworzenia te przecisnąć się mogą, a na pewno próbować będą, do świata naszego, a wtenczas szkód mogą narobić niesłychanych i na samą myśl o nich dreszcze wywołujących.

Inne zaś przejście w samym centrum się znajduje, gdzieś we Wrocławskiego rynku trzewiach spoczywa, nie dość że ukryte, to jeszcze zabudowane tak by żaden człowiek nie mógł się tam nigdy dostać. Przejście to jest o tyle inne od pozostałych, iż przestrzec przed nim muszę, mimo iż sama myśl o nim zgrozą mnie napawa i doprowadza niemal do utraty zmysłów. O tym co się za nim kryje powiedzieć nie mogę, bowiem zetknąć mi było dane się z tym tylko raz, do dziś zaś niestety w pamięci mi to pozostanie.

Przejść jest jeszcze kilka, przy Hali Ludowej, dziś zwaną Stulecia, w Biskupińskich trzewiach, na Psim Polu również...jednak wszystkie zabezpieczone są, regularnie doglądane. Jednak najgorsze jest nie to co żyć może w światach do których prowadzą, tylko to, co między tymi światami się znajduje. Nie jest to wymiar, ani inny świat, jednak pustką nazwać tego nie można. Świat plugawych wymiarów, pełen bluźnierczych kształtów i odgłosów, miejsce gdzie odbyć podróż próbowało wielu, do katastrof wielkich doprowadzając, a samemu na wieki znikając...to co kryje się między światami napawa mnie lękiem, zaś zgłębianie tego zarzuciłem dawno, nie chcą do nieszczęścia kolejnego doprowadzić. Trzeba bowiem wiedzieć iż o miejscu tym najplugawsze bóstwa z lękiem wspominają, zaś wiele stworzeń lęka się zesłania tam bardziej, niźli najgorszych kar bądź męczeństw...

Jednakże nie lękajcie się, moi mili Państwo, póki Bramy są zamknięte, póty nic nam nie grozi...

Au revoir

Doktor Witkowitz

© Dżentelmeński sztylet w laseczce, czyli blog (prawie)codzienny Doktora Witkowitza
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci